Głos Wielkopolski – Olgierd Błażewicz – “Tajemnice Jerzego Oleksiaka”

“…Wielu twierdzi, że malarstwo sztalugowe wyeksploatowało się już, zanachronizowało, przeżyło. Ale tak  i przecież nie jest. Kiedy nie staje mu nowych impulsów twórczych i koncepcji, szuka w sztuce przeszłości źródeł inspiracji pozwalających na penetrowanie spraw i problemów zawsze aktualnych, takich na przykład jak los i kondycja człowiecza. Wszystko w sztuce właściwie powraca, a nasze spory i dyskusje o pryncypia mają charakter cykliczny. Pamiętamy jak długo panował pogląd, że myślenie w sztuce i kreowanie symboli jest sprawą najważniejszą, a nie pielęgnowanie kuchni malarskiej i estetyki obrazu. Potem zostało to wyśmiane, z obrazów wyrugowana została treść literacka i anegdota, a teraz, wraz z narastaniem tendencji romantyczno-symbolicznych, znowu jakby powraca i nabiera znaczenia. I w tym kontekście należałoby widzieć malarstwo Jerzego Oleksiaka.

Na obrazach J. Oleksiaka obcujemy z ludźmi samotnymi, pełnymi smutku, postawionymi w sytuacji ekstremalnej: śmierci, choroby, starości, zagrożenia. Patrzą oni na nas przez zimne, przeźroczyste szyby, lub próbują się poprzez szczeliny tych szyb wydostać spoza nich. Sytuacje, w których ci ludzie znajdują się, są z gruntu dramatyczne, ale zachowanie się ich bierne, zdeterminowane sytuacją, w której już nie ma miejsca na bunt i walkę. Kiedy tak ogląda się te obrazy, przychodzą na myśl płótna z cyklu “Thanatos” Jacka Malczewskiego.  Nie, Oleksiak nie zapożycza od Malczewskiego form i sposobów obrazowania, jego malarstwo utwierdza go tylko jakby w przeświadczeniu, że obraz aby zaintrygować i zainteresować widza musi zawierać w sobie jakąś tajemnicę. I w tym właśnie sensie obrazy Jerzego Oleksiaka są intrygujące, że zmuszają odbiorców do szukania odpowiedzi na postawione przez nie pytania…”

“…w gronie plastyków dyskutowaliśmy o młodej plastyce i w pewnym momencie padło nazwisko Jerzego Oleksiaka.  Zaskoczony byłem jak bardzo jego malarstwo utożsamiane jest przez artystów z jego generacji ze sztuką tradycyjną, popularną, z gruntu literacko-symboliczną. Ale teraz kiedy ponownie stanąłem przed jego obrazami, odniosłem wrażenie, że to co w tych obrazach jest symboliką i metaforą nie ma w sobie nic literackiego. Malarz kreuje jedynie pewne sytuacje, pokazuje dramat egzystencjalny człowieka, aby sprowokować nas do refleksji nad metafizyką śmierci i istnienia.

A czyż stawianie takich pytań nie było zawsze jednym z celów sztuki? ”